„Mały brat” to książka poruszająca bardzo aktualny problem ograniczania wolności w imię rzekomego bezpieczeństwa. Dla niektórych wystarczającą rekomendacją będzie już sam autor - Cory Doctorow - dziennikarz, pisarz, zwolennik liberalizacji prawa autorskiego.
Nastolatek Marcus Yallow żyje w świecie permanentnej inwigilacji. Nie jest to jednak „Rok 1984”. Monitorowanie obywateli jest subtelniejsze, często niezauważalne i nie ogranicza się do wszechobecnych kamer. Tak właściwie to jest nasz świat.
Pech chce, że na skutek pewnych wydarzeń nasz bohater zostaje potraktowany przez DHS (Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego) jako terrorysta. Los zmusi go do dokładniejszego zapoznania się z metodami inwigilacji i ochrony prywatności.
W książce znajduje się sporo przykładów jak systemy pozornie ułatwiające życie służą do szpiegowania zwykłych uczciwych mieszkańców. Dlaczego nie powinniśmy się godzić na gromadzenie mnóstwa informacji o nas i naszych codziennych zwyczajach? Mówi się nam, że to do statystyk, dla poprawy obsługi, że dane są anonimowe, nieprzydatne do innych celów, itp.
Walka z „terroryzmem” przybiera na sile. W książce dochodzi do tego, że każdy kto korzystając z karty miejskiej pojedzie metrem w jakieś miejsce niezwiązane z jego regularną aktywnością, jest przesłuchiwany przez policję. Przecież skoro zmienił zwyczaje komunikacyjne, to jest to podejrzane.
Czy na pewno chcemy takiego „bezpieczeństwa”?
„Mały Brat” zalicza się do kategorii „young adult”, ale to tylko zaleta. Młodzi ludzie wychowywani są w warunkach coraz mniejszej prywatności. Media i korporacje promują oddawanie informacji o sobie. Młodzież często nie wie czemu ważna jest prywatność i jak pozornie nieistotne informacje mogą być wykorzystane na ich niekorzyść. Napisanie książki takiej książki właśnie dla nich jest bardzo dobrym pomysłem. A co ze starszymi czytelnikami? Też im się spodoba.
Sądzę, że „Mały brat” zainteresuje zarówno ludzi obeznanych z tematem, jak i również żółtodziobów. Autor ustami (myślami) Marcusa objaśnia działanie pewnych mechanizmów jak np. TOR, tunelowanie, czy choćby RFID, tak że jak ktoś nie wie o co w tym chodzi, to się dowie.
Dwa miesiące później
Powyższe napisałem około dwa miesiące temu. W tym czasie m.in. ujawniono obecność oprogramowania szpiegowskiego CarrierIQ instalowanego przez operatorów w wielu smartfonach.
TSA (amerykańska administracja bezpieczeństwa transportu) opublikowała listę swoich dziesięciu najlepszych znalezisk roku 2011. Nie figuruje na niej żaden terrorysta. Co ciekawe, na swoje miejsce w Top 10 nie zasłużyły tak niebezpieczne przedmioty jak skonfiskowany gryzak niemowlęcy (taki, wypełniony wodą), nóż do masła wniesiony przez pilota, ani figurka G.I. Joe.
Czujecie się bezpieczniej i swobodniej?
PS Blisko początku tłumaczka pomyliła przeglądarkę z wyszukiwarką, ale nie zrażajcie się tym.
1 komentarz
Napisał iss w dniu: 15 stycznia 2012, 08:08:54; Kategorie: Polecane, Prywatność, Wolność